Pingwin 2.1. i Czerwona Sobota – przyczyny ostatnich zawirowań w wynikach wyszukiwania Google

Pingwin 2.1. i Czerwona Sobota – przyczyny ostatnich zawirowań w wynikach wyszukiwania Google

10 października 2013PROFITROOM SA

Czy Twój hotel zanotował ostatnio gwałtowny spadek w wynikach wyszukiwania? Nie jesteś sam. Za całym zamieszaniem stoi zmiana algorytmu wyszukiwania Google, czyli Pingwin 2.1. A o co właściwie chodzi?

Początek października nie zaskoczył pozytywnie większości przedsiębiorców, w tym hotelarzy, wykorzystujących w działaniach marketingowych usługę pozycjonowania. W wyniku aktualizacji algorytmu Google, nazwanego Pingwinem 2.1 około 25-30% słów kluczowych  wykorzystywanych przy SEO zmieniło swoje pozycje. Zmiana weszła w życie w nocy z 4 na 5 października, zyskując miano Czerwonej Soboty (od koloru wykresów obrazujących spadki pozycji).

Według specjalistów Google, zajmujących się aktualizacją algorytmu, zmiany te miały dotyczyć zaledwie 1% fraz kluczowych. Tymczasem były one o wiele większe, przynosząc spadki widoczności witryn o kilka, kilkanaście a nawet kilkaset pozycji w wynikach wyszukiwania.


Skąd spadki?

Zrozumienie tego w jakim kierunku zmierza Google wymaga odpowiedzenia na pytanie o to, dlaczego w ogóle pozycjonuje się strony. Przede wszystkim po to, by pozyskać wartościowy ruch na swojej witrynie, ponosząc przy tym relatywnie niski koszt. Do tej pory najczęściej pozycjonowanie skupiało się na kilku najbardziej konkurencyjnych frazach, które miały generować dużą liczbę wejść na stronę. Obecnie taka strategia ma coraz mniejszy sens z wielu powodów.

Przede wszystkim wyniki organiczne (czyli te, na które pozycjonowanie ma wpływ), są coraz mniej eksponowane kosztem płatnych reklam, map, informacji z Google+ itp., które zbierają dużą część wszystkich kliknięć. Niewątpliwy wpływ na taki stan rzeczy mają sami, coraz bardziej świadomi swoich potrzeb użytkownicy, którzy przy wyszukiwaniu interesujących ich treści wykorzystują coraz dłuższe i bardziej szczegółowe frazy. Także wyszukiwarki coraz lepiej wychwytują działania, mające na celu podniesienie pozycji kilku wybranych fraz. Wreszcie – nieustannie zwiększa się liczba stron walczących o najwyższe pozycje na najbardziej konkurencyjne frazy.

A w tym przypadku wiele zależy również od tego, na jaki sposób pozycjonowania stawiamy – czy chcemy tanio i szybko znaleźć się jak najwyżej w wynikach wyszukiwania, czy wolimy postawić na dłuższy i bardziej kosztowny, ale też skuteczniejszy proces. Pierwsza z tych metod, związana głównie z technikami Black Hat SEO (zabronionymi przez Google) choć przynosi szybkie efekty to jednak sprawia, że strona niemalże na pewno spadnie w wynikach wyszukiwania przy kolejnej zmianie algorytmu. Nie oznacza to jednak, że witryny pozycjonowane zgodnie z White Hat SEO zawsze będą utrzymywały wysokie miejsca. Nie można zatem jednoznacznie powiedzieć, że jeśli spadki dotknęły także naszą stronę, to pozycjonująca ją firma używała zabronionych metod SEO.

Oczywiście każdy kij ma dwa końce, a spadki pozycji jednych stron automatycznie przyniosły poprawę w wynikach wyszukiwania innych witryn. Zyskały te z nich, które posiadały duże zróżnicowanie słów kluczowych i miały małą liczbę linków prowadzących do nich. Opłaciły się większe nakłady finansowe przeznaczone w przeszłości na zintegrowane działania korzystające z różnych kanałów marketingowych, takich jak np. social media, czy marketing szeptany.


Czy istnieje jakaś recepta?

Jak każda zmiana, także i ta powinna skłonić nas do pewnych przemyśleń. Google od czasu do czasu zmienia reguły gry, jednak wydaje się, że kluczem do utrzymania wysokich pozycji są pewne sprawdzone działania. Przede wszystkim należy postawić na jakość, a nie na ilość i pozyskiwać mniej, za to bardziej wartościowych linków z wysokiej jakości stron (co z reguły wymaga czasu). Warto poświęcić więcej czasu na odnalezienie bardziej zróżnicowanych fraz oraz ich przemyślane umieszczenie w tekście (nie można już ograniczać się do wstawiania ciągu słów kluczowych w tytule). Pomożemy sobie także większym zróżnicowaniem tzw. anchor tekstów (podlinkowanych fraz, przekierowujących bezpośrednio do danego zagadnienia) w linkach.


Przyszłość musi przynieść zmiany

Warto uświadomić sobie też to, że skuteczne pozycjonowanie już teraz wyklucza stosowanie półśrodków. Przy obecnych wytycznych Google nie można liczyć na to, że budżet w wysokości 200-300 zł okaże się wystarczającym do osiągnięcia top 10. Trzeba też uzbroić się w cierpliwość. Bardziej zaawansowane metody pozycjonowania wymagają większych nakładów czasowych, przy których na efekty trzeba będzie poczekać nawet pół roku. Oczywiście zawsze znajdą się firmy, które będą oferowały pozycjonowanie za bezcen, obiecując szybkie efekty. Czy jednak warto wydawać pieniądze na coś, co przy kolejnej aktualizacji algorytmu znowu straci na wartości i co trzeba będzie budować od początku?

Aby efekty pozycjonowania były zadowalające zarówno firma zajmująca się SEO jak i sam klient muszą obecnie wykonywać znaczniej więcej pracy. Tym efektem powinna być widoczność strony pod znacznie większą liczbą, ale jednostkowo mniej konkurencyjnych fraz, przekładająca się sumarycznie na większy ruch na stronie niż dotychczas. W związku z tym działania rozliczane za efekt prawdopodobnie zaczną płynnie przechodzić z modelu wyceny za pozycję określonych słów kluczowych np. w model płatności oparty na liczbie organicznych wejść z wyszukiwarek.

Wzrost kosztów pozycjonowania związany jest również ze stosowaniem metod White Hat SEO (zalecanych przez Google). Warto przy tym zauważyć, jak ważne jest przemyślane i ciekawe budowanie witryn, przykuwających uwagę użytkownika poprzez efektowną grafikę czy interesujące informacje lub wydarzenia, którymi internauci chcą się dzielić. Dobrze również aktywnie uczestniczyć w budowaniu swojego fanpage’a w serwisie Facebook, czy też udzielać się na Google+. Ten, choć narazie nie jest jeszcze zbyt popularny, to w przyszłości stanie się jednym z najważniejszych mediów społecznościowych, które będzie w znaczący sposób wpływało na pozycje stron w wynikach wyszukiwania.

Obecna sytuacja jest o tyle ciekawa, że przy okazji Pingwina 2.1. z pierwszych miejsc w wynikach wyszukiwania wypadły bardzo wartościowe strony, o których widoczność zabiegali ich właściciele. Automatycznie wyżej w listingu przesunęły się witryny słabsze jakościowo. W rezultacie, użytkownicy Google otrzymują obecnie mniej wartościowe wyniki, co zapewne Google będzie chciał szybko skorygować. Możemy więc  spodziewać się kolejnej aktualizacji algorytmu.

Pomimo większego niż kiedyś nakładu pracy na pozycjonowanie organiczne, wciąż warto to robić, gdyż takie działanie przynosi największy zwrot z inwestycji spośród innych kampanii reklamowych.